Kiedy już kupimy mieszkanie albo zbudujemy dom jedyne co nam pozostaje to... wykończenia wnętrz. Doświadczeni z pewnością zdają sobie sprawę, że to niejednokrotnie bolesny proces, który może trwać wieki...
Nawet jeśli od dawna wiesz, że lubisz ciemne drewniane podłogi i jasne, pastelowe ściany i uważasz się za osobę zdecydowaną w poglądach i szybko podejmująca decyzje – niekoniecznie oznacza to od razu, że przez etap wykończenia wnętrz przejdziesz bezboleśnie. Niestety, wykończenia wnętrz to nie tylko podłogi i ściany, nawet nie meble i bibeloty – jest wiele elementów, które trzeba wybrać zanim pokój można uznać za zakończony, a większość z nich nie przychodzi do głowy niedoświadczonym w temacie urządzania zawczasu. Co gorsza, wiele z decyzji trzeba podjąć w ekspresowym tempie na co naiwny inwestor nie zawsze jest przygotowany. Wykończenia wnętrz to przecież na przykład wybór odpowiednich kontaktów, włączników światła, listw przypodłogowych i, ewentualnie, podsufitowych, parapetów, firan i zasłon oraz ogólnej aranżacji okna... Niby lista nie jest długa, ale wystarczy pójść do sklepu i odnaleźć właściwą półkę, żeby najtwardsze serce zadrżało z trwogi – który z( wydawałoby się )tysięcy białych, pozornie identycznych włączników światła wybrać? Czy lepiej postawić tradycyjną biel, elegancką stal albo oryginalną miedź? Czy listwa podsufitowa powinna mieć pięć centymetrów szerokości czy pięć i pół? Spokojnie, najważniejsze, to nie panikować! Nawet wykończenia wnętrz są do opanowania – trzeba tylko pamiętać o oddychaniu...
Najważniejsze w urządzaniu mieszkania czy też domu moim zdaniem jest to, by wszystko było ukończone za jednym zamachem. Bo jak rozłożymy to na raty, to nigdy z tego nie wyjdziemy